05-03-2017

Sesja Trzecia

Kryptonim: Nieznane
Data: 05-03-2017
Czas trwania: 1:10
Soundtrack: Nieznany
GM: wanna-amigo
Gracze: Fs-ior

19:32:02 <wanna-amigo>: Idąc późną porą uliczką, nie byłeś pewny czy skrócanie sobie drogi było dobrym pomysłem. Widząc krępą sylwetkę, chwiejnym krokiem zataczającą się z jednego bloku, byłeś pewny, ze nie był to dobry pomysł. "Zgubiłeś się, co tu robisz?" pada w Twoją stronę pytanie, jednak ignorujesz je. Okazuje się że to był błąd, gdyż pijany mężczyzna idzie w Twoim kierunku
19:33:55 <Clyde>: <inicjatywa> (ew. charakter, czy co tam jest. To chyba sprawia, że pierwszy mogłem zaatakować w razie czego). Przysuwam się bliżej ściany, coby uniknąć konfrontacji z wstawionym elementem. Zwalniam krok, jednak nadal uparcie prę naprzód.
19:35:21 <wanna-amigo>: <6:7> (Twoje z lewej) Nie jesteś pewny, czy to pijacki krok, czy sprytny manewr, jednak agresor gwałtownie przesuwa się na ścieżkę Twojego ruchu. W obecnej sytuacji nie możesz liczyć, że uda Ci się go ominąć.
19:38:58 <Clyde>: (Ale lipa, myślałem że jestem mężniejszym herosem.) Trzymam krok przy ścianie, co prawda zniesmaczony wonią taniego winiacza z biedry czy co to tam wypił. Jeśli jest nieszkodliwym pijaczyną, uda mi się przejść bez problemowo. Jeżeli jednak coś się za tym kryje, przynajmniej jedną stronę osłania spory kawał grubej ściany.
19:40:00 <wanna-amigo>: <Spostrzegawczość: sukces> Kątem oka dostrzegasz zamach prawej ręki pijaczyny. <Walka wręcz czy atletyka?> (kontra czy unik?)
19:42:01 <Clyde>: <walka wręcz> Nadstawiam lewe przedramię i usztywniam je, dzięki czemu cios co najwyżej powinien wywołać parę siniaków. Prawicę wykorzystuję do zadania fachowego prostego nieco poniżej piersi. Rzecz jasna taka postawa byłaby nieco nienaturalna, jestem zatem na lekko ugiętych nogach.
19:43:52 <wanna-amigo>: <2+1,7> Wykonując zamach ręką, cios przeciwnika nie tylko napływa szybciej niż się spodziewałeś, ale również znacznie sprawniej. Czujesz uderzenie w lewy bok, jednak nie jest one przesadnie mocne (PŻ -1, masz 9/10)
19:44:42 <wanna-amigo>: "Dawaj kurwa" mówi agresor, pijacko unosząc ręce zasłaniając sobie twarz. Wątpisz, abyś mógł mu przemówić do rozsądku, tym bardziej nie teraz.
19:46:59 <Clyde>: (Serio. -1 to lajfu za dostanie w rękę. Nie wiem kim gram, ale koleś zasługuje na emeryturę.) Przechodzę do postawy defensywnej osłaniając twarz jak ci bokserzy w te fał. <atletyka> Przygotowuję się na kolejny atak szukając w międzyczasie słabych punktów <spostrzegawczość>. (Dwie sprawy. Mogę zrobić dwa rzuty na 1 akcję? I co się stało z atakiem z poprzedniej
19:47:03 <Clyde>: rundy :P? )
19:49:35 <wanna-amigo>: (atak był przerwany bo oberwałeś, zapomniałem wspomnieć. I raczej staraj się jedną akcję na rundę) <atletyka niepowodzenie, spostrzegawczość niepowodzenie> skupiając się na uzyskaniu pozycji, jednocześnie obserwujesz ruchy przeciwnika. Jego chaotyczne, pozbawione sensu wygibasy wprawiają Cię w zakłopotanie, i zbyt się na tym skupiając dajesz mu czas aby
19:49:40 <wanna-amigo>: ustawił się na równej pozycji.
19:50:59 <wanna-amigo>: <walka w zwarciu albo atletyka> (dwie akcje są ok, jeżeli jedna nie wyklucza drugiej (tam było spoko) i jedna jest aktywna, a druga pasywna (np blef i atak)) widzisz kolejny zbliżający się cios
19:53:49 <Clyde>: <ATLETYKA! ATLETYKA!> Nauczony bolesnym z lewicy doświadczeniem uchylam się. Spróbuję przejść nawet pod ręką, jeżeli się uda będę w dogodnej pozycji to ataku na plecy menela.
19:55:03 <wanna-amigo>: <atletyka:sukces> Nauczony poprzednim ciosem, sprawnie uchylasz się przed kolejnym, znajdując się nie tylko blisko agresora, ale również pod dobrym kątem. ten wygląda na zaskoczonego, ze jego atak trafił w powietrze zamiast w Ciebie.
19:55:44 <wanna-amigo>: (to dobry moment na kontratak)
19:58:10 <Clyde>: <walka wręcz> Splecionymi dłońmi uderzam z góry w kark. Wykorzystuję część rozpędu, jaki nabrałem płynnie uchodząc pod poprzednim atakiem.
19:58:30 <Clyde>: (lub na ucieczkę, ale miałem teog nie robić :P )
19:59:59 <wanna-amigo>: <3+1, 7> Mimo wykorzystania sprzyjającego Ci ruchu, Twój cios milimetrami mija się z karkiem.. karka. Ten odwraca się, najwyraźniej nawet nie wiedząc, co go trafiło, i wykonuje kolejny cios <walka wręcz lub atletyka>
20:02:29 <Clyde>: (Autentycznie. Gdyby nie umowa, koleś zacząłby hardo spieprzać.) <walka wręcz> Ten sam trik może nie przejść dwukrotnie. Mój manewr zakłada przejęcie łapy napastnika, po czym kopnięcie w brzuch z jednoczesnym pociągnięciem trzymanej kończyny. Może uda mu się nawet coś zerwać/naderwać/skręcić…
20:04:59 <wanna-amigo>: <walka wręcz, krytyczny sukces> Pierwszy etap planu kończy się powodzeniem, i udaje Ci się złapać rękę agresora.Ku Twojemu zdziwieniu, dres jakby przetwarza informacje odnośnie tego, co się stało, więc wykorzystując tą chwilę mocno kopiąc w brzuch i ciągnąc za trzymaną rękę. Słyszysz cichy jęk z gwałtownym wypuszczeniem powietrza, a po chwili kark ląduje na
20:05:49 <wanna-amigo>: chodniku z głuchym plaśnięciem. Nie jesteś pewny czy to jakiś ruch kung fu, ale powinien być. Przeciwnik leży na chodniku, i próbuje się podnieśc w szoku.
20:08:59 <Clyde>: <walka wręcz> Duma, głupota i adrenalina nie pozwalają mi na rezygnację w walce, która właśnie zaliczyła zwrot o 480 stopni w pięknym stylu. Nie siląc się na nic wyszukanego całą siłę pakuję na prawą nogę, która to trafić ma w tors żula. Może gdzieś na żebrach, ale w końcu ciężko celować tak szybkim i ciężkim butem. (Załóżmy, że mam jakieś tam solidne adidasy
20:09:14 <Clyde>: czy trepy górskie czy co. Ogólnie że nie latam boso po mieści ;) )
20:09:55 <Clyde>: P.S. Oczywiście but leci z góry, coby nadać mu maksymalną moc. Ciężej też go przechwycić.
20:11:52 <wanna-amigo>: <4:2-2> Dres skupiony na skomplikowanej operacji podniesienia siebie i swojej dumy, zupełnie nie dostrzega nadchodzącego ataku. Miażdżacę kilka kilo stopy z trzaskiem ląduje na klatce piersiowej oprycha. Przełożenie siły powoduje jednak, że musisz cofnąć się o krok, co daje czas oprychowi na wstanie. Najwyraźniej jednak nie jest w zbyt dobrym stanie.
20:13:36 <wanna-amigo>: Zauważasz jednak, ze zabawa dopiero się rozpoczyna: dres próbuje coś powiedzieć, jednak nie wydaje z siebie nic innego poza nieskładnymi literami, które pewnie pijacko uważa za słowa. W świetle latarni wyraźnie jednak dostrzegasz błysk ostrza. Małego, taniego i prawdopodobnie dość tępego, ale jednak nadal ostrza. Kark wykonuje nim zamach! <atlet czy walka?>
20:14:30 <Clyde>: (Zanim podejmę akcję, czy mam przy sobie coś podobnego? Oprócz buta, którym prawdopodobnie coś mu połamało?)
20:15:05 <wanna-amigo>: (nic co skutecznie użyjesz jako broń. Raczej improwizacyjne, telefon, zapalniczka czy pieniądze)
20:17:47 <Clyde>: (Uuu, zapalniczka. A koleś trochę wypił. Może opary nadal się trzymają…) <atletyka> Jako persona szanująca swe życie zdrowie i takie tam nie bawię się w żadne kozackie zagrywki i po prostu odskakuję do tyłu. Na kontrofensywę czas przyjdzie potem.
20:19:27 <wanna-amigo>: <atletyka:sukces> Po Twoim ostatnim ciosie, ruchy agresora zupełnie nie przypominają ruchów baletnicy, i właściwie bez problemów unikasz ciosu. Mimo to, świst ostrza tnącego powietrze nie napawa Cię motywacją.
20:22:12 <Clyde>: <walka wręcz> Cóż, za każdą akcją idzie reakcja. Energia, która miała zrobić mi coś brzydkiego nie marnuje się i z pewnością choć nieco wytrąca kolesia z równowagi. Nie ma co się cackać, w szaleńczej szarży i z okrzykiem na ustach rzucam się ku menelowi przygotowując prawą pięść. Metalowa zapalniczka błyszczy w świetle lamp i jedynie po dłuższej obserwacji
20:22:20 <Clyde>: można by nie pomylić jej ze stalową klingą.
20:22:54 <Clyde>: (może za <charyzmę> czy coś, w końcu jak ktoś z metalem leci i się drze to strach może oblecieć?)
20:24:48 <wanna-amigo>: <walka wręcz 5:8-2> <blef 6:6-1> Twój cios zapalniczką nie trafia celu, jednak dostrzegasz błysk w oczach dresa, najwyraźniej Twoja mała gra psychologiczna wywołała zamierzony efekt. Udało Ci się zniszczyć resztkę pewności siebie karka, jednak ten nie wahha się przed kolejnym ciosem <atletyka, walka wręcz>
20:30:38 <Clyde>: <atletyka> Zaufam swoim kocim ruchom. Nie zależy mi wybitnie na pozycji, wierzę że srebrna obudowa zdziałała cuda. Poza tym po ataku z pewnością będę miał moment by odsapnąć… lub uderzyć ponownie.
20:31:54 <wanna-amigo>: <atletyka: sukces> zgodnie z przewidywaniami, potłuczony i wystraszony dres to łatwy do uniknięcia dres. Masz jednak nadzieję, aby był równie łatwy do trafienia.
20:35:18 <Clyde>: <walka wręcz> Oby zatem ma nadzieja poprawnie przekładała się na rzeczywistość. Stoję wystarczająco blisko, by pozwolić sobie na wpakowanie całej energii prawego (Jestem praworęczny, ok?) łuku w kiszki. Kiedy tylko dresu się skuli, spróbuję po prostu chwycić jego wielki łeb i pociągnąć. W zachwianej równowadze efekty mogą być o wiele ciekawsze, niż
20:35:28 <Clyde>: gdybym uczciwie walczył powyżej pasa.
20:36:29 *** Petryl joined #SCP-PL-RPG
20:37:26 <wanna-amigo>: <8:4-2> Potężny cios w ciało z powodzeniem ląduje na swoje miejsce. Próbujesz chwycić głowę skulonego dresa, jednak okazuje się, że ten przechylił się w drugą stronę. Wygląda na to, że stracił przytomność, i raczej nie prędko ją odzyska. A z pewnością nie będzie to miła pobudka.
20:39:32 <Clyde>: <spostrzegawczość?> Lepiej się upewnić. Sprawdzam, nieco naruszając tak zwaną "przestrzeń osobistą" czy nadal zostało w nim choć trochę alkoholu. Niekoniecznie w płynnej postaci, intensywny zapach stężonych oparów będzie wystarczająco dobrym znakiem.
20:40:40 <wanna-amigo>: <spostrzegawczość sukces> oddycha, i raczej jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Na szybkie oko ze zdrowiem może być inaczej, ale raczej najszybciej o nim usłyszysz w wieczornych wiadomościach.

log
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License